W tym dawnym przepisie indyk pieczony z nadzieniem wymaga przygotowania już od samego ptaka, tak jak robiły to nasze prababcie.
- Indykowi przeznaczonemu na zabicie uciąć głowę tasakiem i powiesić go, żeby krew spłynęła. Zaraz potem, póki jest ciepły, oskubać go na piersi i grzbiecie, a następnie powiesić w chłodnym miejscu na kilka dni.
- Biorąc indyka do pieczenia, starannie go oskubać i oczyścić. Skrzydła i szyję bez skóry oraz żołądek odłożyć, przydadzą się do rosołu lub zupy.
- Indyka opalić nad płonącym papierem lub słomą, potem wytrzeć otrębami i wymyć w kilku wodach, a następnie namoczyć na dwie godziny.
- Natrzeć go dobrze solą z wierzchu i w środku, włożyć do środka kawałek imbiru, nadziać i zaszyć. Jeżeli indyk jest stary, można piersi i udka naszpikować młodą słoniną.
- Nadzienie zrobić tak: posiekać na surowo wątróbkę, dodać pół kwarty (ok. 0,5 litra, czyli około 2 szklanek) tartej, przesianej bułki, sporą łyżkę masła, trzy żółtka, cztery łuty (ok. 50 g) czarnych rodzynek, trochę kwiatu muszkatołowego (macis), tłuczonych goździków, łyżkę drobnego cukru i pianę z pozostałych białek. Wszystko razem wymieszać.
- Nadzienie włożyć w podgardle (pod skórę szyi), zaszyć i piec indyka przez dwie godziny.
- Gdy indyk będzie miękki, pokroić go i ułożyć na półmisku: najpierw kawałki z grzbietu, na nich z jednej strony udka ozdobione karbowanym papierem (dawniej: fryzowanym), z drugiej skrzydła, a pośrodku, na grzbiecie, plastry piersi z nadzieniem. Polać masłem zrumienionym z tartą bułką, a sos podać osobno w sosjerce.
Kto nie lubi słodkiego nadzienia, niech nie dodaje cukru ani rodzynek, tylko trochę cebuli sparzonej i utartej.
Indyka można również nadziać kasztanami. Półtora funta (ok. 600 g) kasztanów upiec lub ugotować do połowy miękkości, odcedzić wodę, obrać kasztany z łupin i dusić w maśle przez kwadrans (15 minut), dodawszy dwie łyżki cukru i ćwierć funta (ok. 100 g) obranych i poszatkowanych migdałów.